Mój świat podzielony na pół
Mam mamę. Mam też tatę. A jednak czuję się, jakby jedno z nich zostało wymazane z mojej codzienności. Wyobraź sobie, że kochasz oboje rodziców, a ktoś mówi ci: “Nie, tamten rodzic cię zawiódł, nie jest dla ciebie dobry, lepiej zapomnij.” Czy mogę zapomnieć o połowie siebie?
Kiedy mama opowiada, że tata nie dba o mnie, a sądy powtarzają echo jej słów, rośnie we mnie lęk i poczucie winy. Bo tęsknię. Tęsknię tak, że czasem boli mnie brzuch i nie mogę spać. Jak wytłumaczyć to uczucie? To jakby ktoś rozciął moje serce na dwie części i pozwolił mi patrzeć tylko na jedną, zakazując spojrzeć na drugą.
Alienacja rodzicielska – cichy dramat
Statystyki w Polsce są bezlitosne. W przeważającej większości przypadków, dzieci po rozwodach zostają przy matkach. To wynika z badań Polskiego Towarzystwa Psychologicznego i raportów sądowych. W teorii chodzi o dobro dziecka, w praktyce często kończy się tym, że ojcowie ci, którzy chcą wychowywać, kochać i być obecni, stają się gośćmi w życiu swoich dzieci. Mówi się o “sfeminizowaniu” sądów rodzinnych, zdecydowana przewaga kobiet na salach rozpraw, a wraz z tym coraz bardziej jednostronny obraz rodzinnych dramatów. Ojciec najczęściej jest przedstawiany jako ten, który musi się dostosować, tłumaczyć, usprawiedliwiać.
Moja codzienność jako dziecka
Jestem dzieckiem i staram się to opowiedzieć własnymi oczami:
- Słyszę jedno imię, ale czuję dwa. Mama powtarza, że tata nie dzwoni, że nie zależy mu. A ja wiem, że kiedyś szeptał mi bajki do snu i potrafił godzinami budować ze mną lego. Czy to możliwe, że nagle przestał mnie kochać?
- Odwiedziny – jak prezent, który nigdy nie przychodzi na czas. Najpierw czekam. Tata mówi, że przyjedzie, ale mama podaje powód, dlaczego „to nieodpowiedni dzień”. Ja już nie wiem, w co wierzyć. Czy tata kłamie, czy mama przeszkadza?
- Wina, której nie rozumiem. Zaczynam myśleć, że to przeze mnie. Może nie jestem wystarczająco dobrym dzieckiem, skoro rodzice nie mogą być razem? Może zasłużyłem, żeby tata zniknął?
- Serce z deficytem. Każde dziecko potrzebuje dwóch wzorców – mamy i taty. Gdy jeden z nich zostaje odebrany, świat nagle traci swoją równowagę. Czuję się jak wahadło, które nigdy nie chce się uspokoić.
System, który gubi dzieci
Wiem, że dorośli powtarzają słowa: „dobro dziecka”, „stabilizacja”, „rutyna”. A może zapomnieli zapytać: co ja czuję? Dziecko. Nie “strona w procesie”, nie “obiekt sporu”, tylko żywy człowiek. Sędziowie najczęściej bardziej wierzą mamie. To widać w statystykach, ale przede wszystkim czuć na własnej skórze. Ojciec często staje się petentem, jakby błagał o prawo do kochania swojego dziecka. A kontakt ograniczany do kilku godzin co drugi tydzień to tak naprawdę amputacja więzi, relacja sprowadzona do harmonogramu, jak wizyta u dentysty.
Głos dzieci powinien być słyszany
Kiedy mówię, że tęsknię za tatą, dorośli potrafią milczeć. Czasem uśmiechają się półgębkiem i zmieniają temat. Ale ja nie chcę zmieniać tematu. Ja chcę rodzica. Chcę, żeby oboje byli. Nie przeciwko sobie, nie w sądzie, tylko ze mną. Rodzicielska alienacja jest formą przemocy emocjonalnej, dla dziecka to cichy ból, który dławi, aż trudno oddychać. I ten ból pozostaje na lata, nawet kiedy dorastam. Bo jak nauczyć się ufać światu, jeśli własna rodzina stała się areną walki?
Apel od dziecka
Nie odbierajcie mi prawa do kochania obojga rodziców. Nie róbcie z ojca złoczyńcy tylko dlatego, że jest ojcem. Nie zamieniajcie mamy w strażnika więziennych krat, za którymi zostały moje odwiedziny z tatą.
Alienacja rodzicielska to nie “trudny temat”, lecz rana, która nie przestaje krwawić. Potrzebujemy systemu, który będzie naprawdę dla dzieci, a nie przeciwko nim. I potrzebujemy odwagi, żeby zapytać: czy dobro dziecka to na pewno to, co system uznaje, a nie to, co dziecko czuje?
Bo ja, dziecko, wiem jedno. Kocham oboje. I chcę ich oboje mieć w moim życiu.
Jeśli poruszył Cię ten tekst i cenisz naszą pracę, możesz wesprzeć rozwój strony w prosty, ciepły sposób – postaw nam wirtualną kawę. Dzięki temu łatwiej będzie nam tworzyć kolejne artykuły, które dają głos tym, których często nikt nie słucha.
Dziękujemy – każda „kawa” dodaje nam energii, a Twoje wsparcie naprawdę ma znaczenie!






