Niedawno obchodziliśmy Uroczystość Wszystkich Świętych. To moment, w którym życie na chwilę zwalnia. Zatrzymujemy się przy grobach bliskich, zapalamy znicze, składamy kwiaty. Wspominamy tych, których już nie ma – rodziców, przyjaciół, ludzi, którzy byli dla nas ważni. W tym czasie warto też pomyśleć o tych, którzy odeszli w milczeniu, o ojcach i matkach, którzy nie udźwignęli ciężaru alienacji rodzicielskiej.
Alienacja rodzicielska to nie jest spór między dorosłymi. To przemoc – cicha, wyrafinowana, ukryta pod pozorem troski o dziecko. To niszczenie więzi, krok po kroku, aż jedno z rodziców staje się dla dziecka obcym człowiekiem. To patrzenie, jak twoje dziecko odwraca wzrok, jak boi się przytulić, jak zapomina twój głos. Tego bólu nie da się zmierzyć żadną skalą. Nie ma na to leków, nie ma słów, które potrafią go naprawdę opisać. Alienatorzy działają w białych rękawiczkach. Z pozoru uśmiechnięci, pewni swojej racji, zbudowali wokół siebie mur pozornej normalności. Nikt nie widzi, jaką cenę płacą ich ofiary. Nie widać, ilu rodziców odebrało sobie życie, bo nie wytrzymali życia bez swoich dzieci. Nie ma statystyk, które oddałyby rozmiar tej tragedii. Ale my – ci, którzy to przeżyli lub wciąż przeżywają – wiemy. Bo codziennie gasimy w sobie ten sam znicz. Nie potrafię zrozumieć, jak można kogoś tak skrzywdzić. Jak można patrzeć w oczy dziecka i karmić je nienawiścią do rodzica, który kochał ponad wszystko. Jak można z człowieka, który kiedyś był przyjacielem, partnerem, współrodzicem zrobić potwora w oczach własnego dziecka. Co się dzieje w sercu człowieka, który wybiera zemstę zamiast dobra swojego dziecka?
Wielu z nas mogłoby dziś wymienić imiona i nazwiska tych, którzy odeszli – ojców i matek, którzy nie dali rady. Ale nie robimy tego. Z szacunku. Z bólu. Z miłości. Bo każdy z nich zasługuje na ciszę i pamięć, a nie na statystykę.
Dla tych, którzy wciąż walczą – pamiętajcie, nie jesteście sami.
Zawsze możecie porozmawiać, doradzić się, zapytać w naszej grupie na Facebooku https://www.facebook.com/groups/przemocwobecdzieci
Tam są rodzice, którzy przeszli lub wciąż przechodzą to samo piekło. Tam znajdziecie wsparcie, zrozumienie i siłę, której czasem brakuje.
Pamiętajmy o wszystkich, którzy odeszli, bo nie potrafili już dłużej żyć z bólem odcięcia od własnych dzieci. Zapalmy im symboliczny znicz – nie tylko na cmentarzu, ale w naszych sercach. Bo każda iskra pamięci to dowód, że ich miłość do dzieci wciąż trwa. Nawet jeśli świat próbował ją wymazać.
Jeśli poruszył Cię ten tekst i cenisz naszą pracę, możesz wesprzeć rozwój strony w prosty, ciepły sposób – postaw nam wirtualną kawę. Dzięki temu łatwiej będzie nam tworzyć kolejne artykuły, które dają głos tym, których często nikt nie słucha.
Dziękujemy – każda „kawa” dodaje nam energii, a Twoje wsparcie naprawdę ma znaczenie!






