Kiedy brałem rozwód ponad 10 lat temu pomimo, że udało mi się ustalić z żoną podział opieki 50/50 sąd musiał kogoś uznać winnego i nakazać zapłatę alimentów. Do dziś płacę ale się cieszę bo jestem z Synem, a i czas uleczył rany. W sumie to się teraz cieszę, że żona (była trudna sytuacja finansowa, CHF itd. ) zdecydowała się odejść bo nie chciała "tracić" życia. Teraz jest między nami dobra komunikacja. Każdy założył nową rodzinę, a czasem z Synem się dzielimy. Jakoś z tego wybrnąłem i z nową żoną udaje się osiągać kolejne szczyty. Piszę o tym, żeby wesprzeć Was ale też czuję, że chcę pomóc. Tu do dziś nie ma równouprawnienia, a zrobienie z Ojca alimenciarza jest niestety standardową praktyką.
Kiedy brałem rozwód ponad 10 lat temu pomimo, że udało mi się ustalić z żoną podział opieki 50/50 sąd musiał kogoś uznać winnego i nakazać zapłatę alimentów. Do dziś płacę ale się cieszę bo jestem z Synem, a i czas uleczył rany. W sumie to się teraz cieszę, że żona (była trudna sytuacja finansowa, CHF itd. ) zdecydowała się odejść bo nie chciała "tracić" życia. Teraz jest między nami dobra komunikacja. Każdy założył nową rodzinę, a czasem z Synem się dzielimy. Jakoś z tego wybrnąłem i z nową żoną udaje się osiągać kolejne szczyty.
Piszę o tym, żeby wesprzeć Was ale też czuję, że chcę pomóc. Tu do dziś nie ma równouprawnienia, a zrobienie z Ojca alimenciarza jest niestety standardową praktyką.... Collapse
