Żona pierwsze olała możliwość wycieczki z córką, na rzecz prawdopodobnie kochanka. Potem "niby" się wyprowadziła. Na drugi dzień o 4:00 jak ubek obudziła córkę stukaniem do drzwi i dzwonieniem dzwonkiem. Po nie wpuszczeniu do domu wezwała policję i weszła do domu pomimo że opiekę nad córką miała sprawować babcia. Podczas mojego pobytu w pracy teść "zawitał" do domu z policją. Po pracy utrudniała mi wyjazd z córką na wycieczkę ciągłymi pytaniami i w końcu przyaktorzyła, że skrzywdzę córkę wykorzystując kilka z moich słów. Fakt, mój błąd, że dałem się sprowokować i zrobiłem głupotę odgrywając sięna żonie i teściach, ale nikomu krzywdy nie wyrządziłem. W efekcie pomimo tego, że sam zgłosiłem się na komendę w celu wyjaśnienia całej sytuacji, zostałem zatrzymany z art. 207 i 190 kk. Ograniczono mi prawa rodzicielskie, zakazano kontaktować się z żoną i teściami, muszę zgłaszać się na dozór policyjny. Najgorsze, że żona rozpuszcza plotkę że chce porwać córkę, co w efekcie uniemożliwia mi spotkanie córki nawet w przedszkolu. Nie widzę córki dwa miesiące i 7 dni. Nie ufam żadnej instytucji tego kraju ani trochę. Gdzie tutaj to "dobro" dziecka się znajduje? Jedynie w Boga wierzę i sprawiedliwość po drugiej stronie.
Żona pierwsze olała możliwość wycieczki z córką, na rzecz prawdopodobnie kochanka. Potem "niby" się wyprowadziła. Na drugi dzień o 4:00 jak ubek obudziła córkę stukaniem do drzwi i dzwonieniem dzwonkiem. Po nie wpuszczeniu do domu wezwała policję i weszła do domu pomimo że opiekę nad córką miała sprawować babcia. Podczas mojego pobytu w pracy teść "zawitał" do domu z policją. Po pracy utrudniała mi wyjazd z córką na wycieczkę ciągłymi pytaniami i w końcu przyaktorzyła, że skrzywdzę córkę wykorzystując kilka z moich słów. Fakt, mój błąd, że dałem się sprowokować i zrobiłem głupotę odgrywając sięna żonie i teściach, ale nikomu krzywdy nie wyrządziłem. W efekcie pomimo tego, że sam zgłosiłem się na komendę w celu wyjaśnienia całej sytuacji, zostałem zatrzymany z art. 207 i 190 kk. Ograniczono mi prawa rodzicielskie, zakazano kontaktować się z żoną i teściami, muszę zgłaszać się na dozór policyjny. Najgorsze, że żona rozpuszcza plotkę że chce porwać córkę, co w efekcie uniemożliwia mi spotkanie córki nawet w przedszkolu. Nie widzę córki dwa miesiące i 7 dni. Nie ufam żadnej instytucji tego kraju ani trochę. Gdzie tutaj to "dobro" dziecka się znajduje? Jedynie w Boga wierzę i sprawiedliwość po drugiej stronie.... Collapse
